O wybaczaniu słów kilka
Przebaczenie jest swego rodzaju czymś dalece przeciwnym nie tylko ludzkiemu rozumowi, ale i naturze. Już przecież małe dziecko zazwyczaj oddaje jeśli drugie zabierze mu ulubioną zabawkę i zacietrzewia się w swojej złości. Odwet na krzywdzicielu jest czymś naturalnym. Czemu mam wybaczać komuś kto mnie lub tym bardziej mojej rodzinie zrobił krzywdę. Czyżby dlatego, że Chrystus przebaczył swoim oprawcom. Przecież - można powiedzieć - to ckliwe bajeczki dla grzecznych dzieci albo dla słabych ludzi. Otóż to, że darujemy komuś winę jest czymś czego rząda od nas sam Bóg. Chodzi tu o zaparcie się samego siebie. O coś po ludzku niemożliwego. Jest to akt heroizmu - można powiedzieć wręcz nie przeciw, ale nadprzyrodzony akt wychodzący nie z człowieka, ale z samego wnętrza Bożej Łaski, która przemienia wnętrzne. Ewangelia nie jest tym samym ckliwą bajeczką dla pobożnych pań z kółka różańcowego, ale stanowczym wezwaniem do przekroczenia samego siebie. Chrystus potrafił wyciągnąć bicz kiedy zobaczył w świątyni Swojego Ojca handlarzy. Ale też umiał wybaczyć tym, którzy Go skrzywdzili. Nawet Judaszowi - a przecież zdrada tegoż była tak wstrętna, że ten gdy zrozumiał co zrobił powiesił się. Nie zaufał tym samym temu, że Bóg jest ponad każdym naszym grzechem czy słabością. Przykładowo dla mnie ktoś kto donosi na drugiego człowieka nie będąc do tego zmuszanym jest kimś najbardziej godnym pogardy. A mimo to Bóg komuś takiemu - temu ostatniemu dnu na jakie może spaść istota ludzka przebacza. Ten, który stworzył świat zniża się do poziomu kogoś tak niskiego jak najgorszy grzesznik. A czy my - czy nawet sam papież, a nawet więcej czy sama Najświętsza Maryja Panna jest choćby w przybliżeniu równa Bogu?! Na to pytanie każdy z nas zna odpowiedź. Skoro zatem nikt nie jest Mu równy to jakże wielką pychą byłoby nie przebaczyć siostrze czy bratu nawet najgorszych zbrodni, które popełnił. Jeśli się nie nawróci tym bardziej należy Mu współczuć, bo sam na siebie ściąga wyrok potępienia. Nie mówię też, że wybaczenie jest łatwe. Jest to przecież nie raz długi proces, ale to od nas zależy czy będziemy chcieli go rozpocząć. Wtedy powierzmy wszystko Bogu, a On sam w nas będzie działał. Tak, że dla Jego Imienia zniesiemy wszystko, bo cóż jak mówił święty Paweł zdoła nas odłączyć od Miłości Chrystusowej. Tak naprawdę nic, bo On sam leczy wszystkie nasze choroby - dotyka naszego serca jeśli tylko oddamy Mu siebie w całości. Wtedy przebaczenie nie będzie dla nas przeciwne naturze, ale stanie się aktem z nią zgodnym, bo przecież naturę stworzył Bóg i do Niego wszystko należy. Także i Ci, a może przede wszystkim oni, którzy się pogubili na drogach ziemskiego pielgrzymowania do Niebieskiej Ojczyzny.
inkwizytor 2010-02-07 20:07:58
skomentuj (0)
Jestem łupinką orzecha ukrytą w głębi ziemi,
Mam swoje myśli, pragnienia i sny.
Wciąż tkwię w łonie swoich własnych wyobrażeń.
Nie liczy się nic – tylko kiełkujący orzech zamknięty w otchłani świata.
Rodzą się ludzie i umierają – a orzech wypuszcza pędy powoli, bo przykrywa
go kamień.
Rośnie podlewany Wodą Źycia – nie ludzką Ręką uczyniony.
Mijają pokolenia, a obok rosną złote kłosy.
Aż w końcu wśród bólów dni rodzi się dąb – a ptaki powietrzne kryją się
wśród gałęzi – ocieniają go złote kłosy.
I tylko czas pozostał, by się wypełniło proroctwo o tych co ufają Panu.
Szedł Jezus przez świat – sterany życiem z brodą zmierzwioną – tylko oczy dziecka pozostały.
Szedł Jezus przez świat, a swoi Go nie poznali.
Przybili do Krzyża – bożki były ich drogowskazem.
Pieniądze liczyli bankierzy – rosły drożdże zła.
A Jezus wciąż szedł – opluwany w żebraku,
wyszydzany w naiwnych prostaczkach, którym obiecał Królestwo.
Szedł biczowany ogniem kąśliwych słów - w rozpychającym się tłumie pędzonych falą ludzi.
Przekleństwa i gniew były Mu cierniową koroną – a On wciąż szedł.
Błogosławił skrzywdzone dzieci – którym już tylko rozpacz do tańca przygrywała.
Pocieszał płaczące matki, które straciły synów i córki.
Wchodził do cel skazanych na śmierć – przebaczał mordercom, gwałcicielom, katom.
Z bólem patrzył na rzeź niewiniątek – mordowanych w imię postępu i fałszywej wolności
do własnego brzucha.
I patrzył na mój gniew – na wściekłość co ogniem trawi.
Chciałem jak Piotr wyciągnąć miecz, by wyrżnąć tych co Go obrażają.
Wyciągnąć bicz, by chłostać się za swoje liczne winy.
Lecz On powstrzymał mą rękę i rzekł tylko jedno: PRAGNĘ Z TOBĄ BYĆ.
A potem już razem szliśmy przez świat – właściwie już nie ja lecz CHRYSTUS WE MNIE SZEDŁ…
|
Krwawe łuny pożarów, pocięte dziecięce ciała - całe we krwi.
|
****Szablon by Elannor art by Elannor@